KIEDY KLASYCZNA BIOTERAPIA NIE WYSTARCZA…
Z Księgi Pacjentów:
„Nie mogę sobie odmówić przyjemności podziękowania panu Grzegorzowi za prawdziwy cud podarowany mi przez Boga za Pana pośrednictwem. Po 19 latach choroby, uważanej przez cały świat medycyny za nieuleczalną, po ośmiu pobytach w szpitalu i zażyciu ton leków wreszcie jestem zdrowa – i to po zaledwie trzech seansach (…) Teraz zaczynam życie od nowa. Dorota Galat”
● ● ●
Stoję z zamkniętymi oczami. Bioterapeuta powoli robi passy wokół mojej aury.
- Najpierw oczyszczam ciała energetyczne. To konieczne, zanim przejdę do następnych etapów. Pytała pani, czy będę mógł pomóc. Jeszcze nie wiem. Nie każdemu mogę pomóc. Między bioterapeutą a pacjentem musi zaistnieć łączność energetyczna. Jeśli działają niejako na tych samych falach, efekt może być piorunujący już po pierwszym seansie. Czasami koniecznych jest parę spotkań a czasem różnice są zbyt wielkie i pacjent musi pójść do innego uzdrowiciela.
Siadam na krześle, nadal z zamkniętymi oczyma. Podglądam spod uchylonych powiek: Grzegorz Szafran wykonuje dziwne ruchy palcami, jakby coś ciął niewidzialnym skalpelem a w głębi brzucha czuję łaskotanie. Nagle pojawia się na kilka chwil ostry ból w lędźwiach po lewej stronie (niedawno miałam przeziębiony pęcherz i właśnie tam bardzo mnie bolało). To operacja energetyczna na moich powłokach subtelnych.
● ● ●
JESTEŚMY ZBUDOWANI Z ENERGII
- Uzdrowiciel nie może stosować tylko jednego rodzaju zabiegu – wyjaśnia bioterapeuta. – Ja sam ciągle się uczę, już 11 lat. Klasyczne zabiegi bioterapii, czyli przesyłanie energii chi czy prany, wzmacniają organizm. Natomiast operacje fantomowe zmieniają kod energetyczny ciał subtelnych z chorego na zdrowy, dzięki czemu można usunąć guzy, polipy, poprawić funkcjonowanie narządów.
Jesteśmy zbudowani z energii, materia jest tylko jej formą. Dlatego czasem bioterapeuta wyczuwa w aurze pacjenta zaburzenia energetyczne, które dopiero w przyszłości mogą zmienić się w namacalne choroby – guzy, raka, zwyrodnienia. I dlatego tak ważna jest równowaga psychiczna – stresy, lęki, poczucie winy silnie zaburzają porządek energetyczny organizmu, prowadząc do pojawienia się fizycznych chorób.
„Pana pomoc okazała się bardzo skuteczna. Ustały bóle nóg i ataki kaszlu (zwłaszcza w nocy), mimo że nadal palę. Zmieniło się też moje nastawienie do życia. Lucyna Sobol.”
Bioterapia to ogólna nazwa wielu technik wykorzystujących oddziaływanie pobieranej z kosmosu (od Boga) energii życia na organizm człowieka. Stosowane przez Grzegorza Szafrana reiki (ma III stopień, mistrzowski) też jest formą bioterapii, tak jak i bezkrwawe operacje energetyczne (fantomowe) czy uzdrawianie praniczne, które wykorzystuje energię kolorów. Uzdrowiciel mentalnie przesyła odpowiedni kolor do chorego narządu – energia koloru (każdy ma inną długość fali elektromagnetycznej) zasila chory organ i zmienia jego wzór. Bioterapeuta pracuje na czakramach, które u chorego są zazwyczaj zablokowane a tym samym nie są w stanie wzmacniać energią przypisanych im narządów wewnętrznych.
„Serdecznie dziękuję Grzegorzowi Szafranowi za pomoc. Dzięki niemu ustały uporczywe, codzienne bóle głowy, bezsenność. Wróciła mi chęć do życia. Żurek Zofia.”
- Terapię trzeba dobierać w zależności od tego, na co pacjent jest chory – tłumaczy Grzegorz Szafran. – Czasem trzeba zrobić masaż, czasem nastawić kręgosłup czy zastosować świecowanie uszu metodą Hopi. Przepisuję też zioła czy radzę, jakie należy stosować kosmetyki naturalne. Kiedy człowiek jest zadowolony ze swojego wyglądu, pogodzony z samym sobą (wiele chorób ma przyczyny karmiczne), rzadziej choruje i szybciej wraca do zdrowia.
● ● ●
INICJACJA CZERWONEGO GARUDY
Choć ma dopiero 35 lat (jest najmłodszym bioterapeutą w krakowskim Centrum Bioterapii „Natura”), to wielu pacjentów przybywa do niego z polecenia innych, którym już pomógł.
- Ciągle się uczę, zdobywam nowe doświadczenia. Staram się korzystać z wszystkich możliwości. Nie ograniczają mnie różnice religijne. Sięgam zarówno do doświadczeń buddystów jak i chrześcijan. Poznając różne systemy widzę, że symbole i postacie – żeby nie rzec: bogowie – wywodzą się z tego samego źródła. Różnice są w gruncie rzeczy jedynie powierzchowne – jak różnica koloru skóry u ludzi czy historia narodów. Istota człowieczeństwa jest u wszystkich taka sama, bo wszyscy mamy ten sam początek.
W chrześcijaństwie aniołem opiekującym się zdrowiem jest archanioł Rafael. W buddyzmie tybetańskim jego odpowiednikiem jest boski ptak Garuda – istota oświecona. Za pomocą specjalnych medytacji można się połączyć z energią symbolizowaną przez Garudę i tym samym otrzymać zdolność do leczenia guzów i nowotworów, chorób skóry oraz usuwania negatywnych energii. Wtajemniczenie otrzymuje się podobnie jak w reiki: lama daje przekaz i inicjuje ucznia. Grzegorz Szafran niedawno zdobył najwyższy stopień tego wtajemniczenia: Czerwonego Garudę.
„Dziękuję za pomoc. Czuję się zdrowsza, odporniejsza, pogodniejsza. Bóle kręgosłupa ustąpiły. Zmniejszyła się cysta na jajniku, choć nie brałam leków. Barbara Hojniak.”
LAURA ORKAN, „GWIAZDY MÓWIĄ…”, NR 25/2001
